Sesja ciążowa w plenerze w górach

Sesja ciążowa w plenerze w górach

Sesja ciążowa w plenerze w górach

Sesja ciążowa w górach? Kto by na to wpadł? Ktoś kto kocha góry ponad wszystko. Trzeba przecież wejść, wdrapać się, poczuć swędzące w butach skarpety, ciężar plecaka na plecach, pot, przyklejającą się do ciała koszulkę. Ale przecież potem jest satysfakcja. I widoki. Coś bezcennego. Radość z wysiłku, trudu, który rekompensuje po prostu widok.

Ta sesja pokazuje, że w ciąży nie trzeba rezygnować z marzeń, ze stylu życia, który jest zgodny z nami. Oczywiście wszystko w ramach rozsądku i w momencie, kiedy przyszła mama nie ma żadnych przeciwskazań. Coś czego najbardziej nie lubię, to ukrywanie informacji o zaleceniu leżenia lub jeszcze gorzej… restrykcyjnym L4.

Sesja brzuszkowa to nie bieganie półmaratonu, ale jednak mimo wszystko dzieje się sporo w krótkim odcinku czasu. Przysiada się, staje, leży, podnosi, idzie… zdarzyć może się wszystko, więc pozwól sobie na sesję marzeń wtedy, kiedy Twoje zdrowie daje Ci zielone światło. W innym przypadku nie szalej, przyjmij z pokorą sygnały z ciała i dokumentuj ciążę, ile tylko się da, bo czas oczekiwania to cudowny czas również w obserwacji kobiecości.

Poniższa sesja ciążowa została wykonana o wschodzie i zachodzie w okolicy Schroniska Samotnia oraz Strzechy Akademickiej.

Myślisz o o podobnej sesji? Sprawdź:

blog | oferta | kontakt

Sesja rodzinna lifestyle w czasie warsztatów

Sesja rodzinna lifestyle w czasie warsztatów

Sesja rodzinna lifestyle w czasie warsztatów

Są takie rodziny i spotkania do których częściej wracam myślami. Odtwarzam sobie w głowie ich zachowanie, relację z dziećmi, ze sobą. Widzę zmiany. Co było, a co jest teraz. Jak czas wpłynął na rozwój, samopoznanie, ukierunkowanie na inne cele. Ta różnorodność zleceń w mojej pracy nauczyła mnie pokory, cierpliwości, ale i spokoju. Oczywiście, nadal gadam jak najęta, ale umiem już panować nad wypuszczaniem pewnych zdań w świat. Wchodząc do czyjegoś domu na sesję domową staram się poznać mieszkańców. Zrozumieć, jak podchodzą do bliskości, w jaki sposób wyrażają miłość, radość, ale i smutek, czy gniew. Bo życie składa się przecież z szeregu różnych emocji i choćbyśmy chcieli widzieć tylko te piękne… Pisząc to nawet zastanawiam się, czy powinnam je tak odróżniać, bo przecież wszystkie są ważne, ale to fakt, że łatwiej nam akceptować siebie podczas śmiechu, niż płaczu, czy wybuchu krzyku. Jednak nie zawsze jest tylko przyjemnie, bywa trudno, ponuro, źle, to wtedy też mamy siebie i możemy się wspierać, przytulać, koić w emocjach, z którymi sobie nie radzimy.

Przed Tobą sesja Pauli, Matiego i dwóch małych wywijasów. Od pierwszego spotkania zmienił się ich dom, spokój w ciele, relacje i tak ogromnie się cieszę, że mogłam uwiecznić ich właśnie w tym momencie. Cudownie jest fotografować świadomych siebie ludzi.

Myślisz o o podobnej sesji? Sprawdź:

blog | oferta | kontakt

Sesja rodzinna lifestyle – w rumiankach

Sesja rodzinna lifestyle – w rumiankach

Sesja rodzinna lifestyle – w rumiankach

Często przed sesją zdjęciową w plenerze dostaję pytania pytanie: jak mamy się zachowywać? Jak mamy się przygotować? Kiedy ogląda się zdjęcia, zwłaszcza te w mediach społecznościowych, widać na nich mnóstwo ruchu, ekspresji. Patrząc na niektóre zdjęcia, aż jesteśmy w stanie usłyszeć śmiech i gwar, jakie musiały wtedy panować.

Ale ten ruch to tylko wycinek całej sesji w plenerze. Zobacz sama, jak można uchwycić wszystkie emocje, które towarzyszą nam w ciągu dnia. Nie każdy jest przecież wulkanem energii. Jesteśmy różni i nie bój się, że przekroczę Twoje granice. Owszem, pomogę Ci oswoić się ze wstydem, niepewnością, aparatem. Efekt sesji to wynik pracy dwóch stron. Wy się otwieracie, robicie to co Wam podpowiadam, a ja próbuję to pokazać najpiękniej w Waszym stylu. Nikogo nie udajecie, nie pozujecie, nie musicie obkupić się w galerii, żeby dobrze wyjść na zdjęciu rodzinnym. Przyda się jakieś ujednolicenie barw i wzorów, ale to Wy i tak jako ludzie, ciało, emocje, będziecie na pierwszym planie.

W uśmiechu, smutku, ruchu, zatrzymaniu, pocałunku, przytuleniu, rechocie, łzach. Tak prosto jak się tylko da.

Przed Wami sesja rodzinna na dzikiej łące z rumianków Kamili, Piotra, Wandzi i Leona.

Myślisz o o podobnej sesji? Sprawdź:

blog | oferta | kontakt

Sesja rodzinna lifestyle – Poznań

Sesja rodzinna lifestyle – Poznań

Sesja rodzinna lifestyle – Poznań

„Układając zdjęcia myślałam o pokazaniu rodzicielstwa bliskości. Chciałam pokazać prozę dnia, po kolei budzenie się domowników, wspólne śniadanie, podział obowiązków i podział czasu – każde z rodziców spędza również czas sam na sam z każdym z dzieci tworząc więź. Trochę spokojnego czasu razem i trochę szaleństw. Później czas spać, czas do łóżka, i spokój jak dzieci śpią a rodzice cieszą się z tu i teraz.” Tak o tej sesji rodzinnej w domu pisze Asia, moja asystentka. Prawda że pięknie?

Czy proza życia z dziećmi to ładne obrazki? Czasem tak, a zwykle to jazda bez trzymanki. To skoki nastrojów, wybuchy emocji po jednej i drugiej stronie. Bo przyznam osobiście, że rodzicielstwo uczy mnie pokory, cierpliwości, słuchania drugiego człowieka na nowo. Skupienia na momencie, na potrzebach. Dzieci nie znają zaraz, potem. Chcą już. One są teraz, nie potem.

Na sesji tych skrajnych emocji nie ukryjemy. Jestem u Was w domu. To zapis Waszego skrawka dnia. Z krzykiem, czasem łzami, strupem na kolanie, potarganymi włosami. Niech to zostanie zapisane na zawsze dzięki fotografii.

 

Myślisz o o podobnej sesji? Sprawdź:

blog | oferta | kontakt

Sesja narzeczeńska w Tatrach

Sesja narzeczeńska w Tatrach

Sesja narzeczeńska w Tatrach

Jak to w związku: najpierw jest radość i ekscytacja. Poznajemy nową osobę, zakochujemy się. Później zaręczamy się. Ogarnia nas radość połączona ze spokojem. Później zaduma, zmartwienia. Nowy początek. Nieznane. Ale najważniejsze że razem. Razem zawsze coś się wymyśli. W końcu taka jest miłość: smutki dzieli na dwa, a radości przez dwa mnoży. A później przychodzą nowe wyzwania…

Po co fotografować się przed ślubem, skoro to w dniu wesela dzieje się najwięcej? Ano właśnie, by zatrzymać ten moment PRZED. Ten stres, a jednocześnie niesamowite emocje, prostotę chwil, Wasze uśmiechy i niepewność. Bo w oczach jest i radość i iskry. Jest też zwątpienie o JUTRO. A przecież jutro będzie już razem. Zawsze razem.

Możecie się spotkać ze mną na łące, na drewnianym pomoście, pod wielką jabłonią, czy na skwerze w parku. Mogą być też Tatry, bo miłość do nich podzielę razem z Wami. Od pierwszej wizyty w górach jestem uzależniona od plecaka, zmęczonych nóg, kanapek w trasie, krajobrazów, które zapierają dech w piersiach.

Zobaczycie, że po sesji przed ślubem nie ma już stresu na ślubie. Pani fotograf? Nie, to Marta. Jest NASZA!

Myślisz o o podobnej sesji? Sprawdź:

blog | oferta | kontakt