Sesja ciążowa w domu – Poznań

Sesja ciążowa w domu – Poznań

Sesja ciążowa w domu może się odbyć całkowicie na Twoich zasadach. Wstaniesz w południe, będziesz przegryzać kanapkę z pomidorem, dopijać ulubioną kawę i siedzieć na kanapie w wygodnej piżamie. Wydaje się dziwne? A dlaczego to co zwykłe, nasze ma być ograniczane? Nie musisz kupować siatki beżowych, stonowanych rzeczy, a zejść po schodach w tym co nosisz na co dzień. Fotografia i zdjęcia to zapis historii i tylko od Ciebie zależy, ile tam będzie Twojej prawdziwej codzienności. Ile odkryjesz. Co będziesz, będziecie chcieli mieć na zawsze zapisane w rodzinnym albumie.

Wchodząc do Was do domu, proszę byście pokazali mi wnętrza do dyspozycji. Zwykle fotografuję i robię sesję w salonie, części kuchni, sypialni, wedle pozwolenia i w łazience lub dodatkowych pokojach. Prowadzi nas światło, które bije z okien. Nie potrzebujemy włączać sztucznego światła, a gdyby naprawdę zaszła potrzeba błyskania to zamiast różnych kolorów Waszych żarówek, wybiorę swoją lampę błyskową. Robiłam to jednak do tej pory tylko RAZ, na sesji rodzinnej w suterenie 😉

To co kiedyś było krępujące, czyli odsłanianie brzuszka na sesji ciążowej, staje się normą. Bardzo się cieszę, bo możesz głaskać skórę, wywołując na swojej twarzy błogi uśmiech dzięki ruchom maluszka. No nie mów, że to nie rozczula? Lada moment będziesz zamiast brzucha tuliła w ramionach swojego maluszka i robiła zdjęcia po porodzie. Będzie kresa, niewciągnięty kawałek poporodowej „oponki”, która będzie potrzebowała czasu, by wrócić na miejsce. To wszystko jest piękne. Dzieje się raz w życiu. Pozwól sobie zapamiętywać takie momenty mocniej dzięki fotografii.

Sesja ciążowa lifestyle Poznań

Sesja ciążowa lifestyle Poznań

Czy wiesz, kiedy wychodzi najlepsza sesja? Kiedy fotograf złapie z osobami za aparatem wspólny język. Wchodząc do domu Klaudii i Dawida na sesję ciążową praktycznie od początku wiedziałam, że nam „kliknie”. Dawid szykował się jeszcze w łazience, a Klaudia z lekkim stresem pytała o wodę, czy wzięłam tabletki na alergię, bo mają kota. I oczywiście były wątpliwości, czy dom jest odpowiednio przygotowany, wysprzątany do robienia w nim zdjęć i sesji. Szybkim rzutem oka wiedziałam, że połączenie ich przestrzeni wraz energią ludzką da nam cudowne efekty. Moja intuicja się nie pomyliła, bo para w ciąży szybko porzuciła niepokoje i obawy, a sesja przerodziła się w niekończącą się rozmowę, masę śmiechu, miliony podejmowanych tematów.

Czy na sesji ciążowej trzeba COŚ ROBIĆ? Być. Sobą. Najtańsza, najprostsza i pewnie najbardziej banalna odpowiedź, ale jest wystarczająca. Na przyjście fotografa do domu wystarczy po prostu się miło nastawić. Otworzyć. Spróbować porzucić maski. Im szybciej zniknie napięcie, tym prędzej zaczną powstawać prawdziwe kadry. Uśmiech będzie taki jak na co dzień, czułość pokaże intymność, a Wasza osobowość i temperament wyznaczą kierunek tego, jak dynamiczne będą efekty zdjęć. Jedni z nas są spokojni, a inni kipią energią. Jedna osoba z łatwością okazuje emocje, a z drugiej trzeba wyciągać buziaka, przytulenie, czy muśnięcie palcami po ramieniu.

Warto jednak przemyśleć na czym Wam wspólnie zależy. Czy chcecie mieć z sesji konkretne kadry wypatrzone gdzieś w czeluściach internetu, czy idziemy na żywioł i bazujemy całkowicie na moim oku, wypatrywaniu na bieżąco chwil i momentów. Wbrew pozorom, to co wydaje się mocno ustawione często jest składową zaufania, dobrej rozmowy, odpowiedniego żartu, dystansu, ironii, światła i wypatrzenia sytuacji. Możecie nie robić „nic” wielkiego, a zobaczycie i tak magię fotografii.